Warsaw

ERA MICHAELA KORSA

Pamiętacie, jakiś czas temu… Właściwie spory czas temu, pisałam o Isabel Marant – projektantce high fashion, która tworzy kolekcje bardzo streetwear’owe. Buntowniczka i jej słynne sneakersy na koturnie. Wtedy wydawała mi się jedyną, jednak teraz już wiem, że na samych przeczuciach nie ma co polegać. Jest kilka marek, które powoli i dostojnie brną w stronę streetwear’u. Czemu tak się dzieje? Znany już Wam Scott Schuman miał rację – to co nosi ulica jest modne, a projektanci – chętniej lub mniej, przyjęli tę dewizę za prawdziwą.

Oczywiście, tak jak wspomniałam, jest kilka marek, nie będę jednak każdej z nich opisywać – dajmy sobie trochę czasu na ich obserwację. Dziś zajmiemy się jedną, którą ulica pokochała.

michael-kors-0811-16-de

Michael Kors – znacie gościa? Bardzo doświadczony 54 latek, który ukończył prestiżowy FIT w Nowym Jorku. Patrzcie, co za paradoks, jego ubrania nosi sama Pierwsza Dama – Michelle Obama, a nasze warszawskie ulice pokochały jego dodatki. Tak, bo w mojej opinii jego dodatki są najpiękniejsze! Doskonale pamiętam jak bardzo wzdychałam na widok jego zegarków na wystawie. Te zegarki są perfekcyjne – perfekcyjnie eleganckie a jednocześnie uniwersalne, perfekcyjnie w stylu NYC, perfekcyjnie wykonane. Małe cacuszka. Występują w setkach modeli: z różowego złota i ze złota, w motywy zwierzęce, srebne, z cyrkoniami i wiele, wiele innych. Każdy jest piękny  i nie wiem co takiego ma w sobie, ale fantastycznie wygląda przy każdym outficie i okazji. Kunszt uniwersalności mnie zdumiewa!

kors watch

Biżuteria autorstwa MK także mnie zachwyca – jest bardzo prosta, jednak wystarczająco strojna. Co ciekawe, idealnie wpisuje się w klimat promowany przez streetwear – mocny SWAG i bling-bling.

0ab8b3cc55b7a0f0_Fall-11-Jewelry-Lookbook-with-pricing-8-1.preview

Przejdźmy jednak dalej! MK w Warszawie najłatwiej zauważyć po… torebkach! Słynny model Selma to ten, który obecnie rządzi na ulicy. Prosty, funkcjonalny kształt – część pewnie powie, że „mamuśkowaty”, ubrany w fantastyczny kolor fluo – coś pięknego!

Na nowy sezon przygotowano „podrasowane” wydanie Selmy, mianowicie Selma Studded – odrobina ćwieków dla fanów rock n’rolla.

croppp

Dla zainteresowanych inne modele, znajdujące także miejsce na podium: nr. 2 – Jet-Set oraz nr. 3 to kolejno Bedford oraz Miranda. U nas, do kupienia na Zalando lub w pięknym butiku w Galerii Mokotów, w Warszawie.

Segment dodatków, który bardzo dobrze się rozwija, jednak nie jest jeszcze tak powszechny jak te powyższe to: obuwie i okulary. Okulary nie odstepuję klimatem od biżuteri – proste, monochromatyczne, trochę w stylu klasycznych Aviatorów. W kwestii obuwia, właściwie sneakersów, które – owszem, Kors ma w swojej kolekcji – czysty i wspomniany już wcześniej eklektyzm!

Michael-Kors-Spring-2013-Ad-Campaign-07-600x393Kampania na rok 2013

Chcąc podsumować, u Michaela Korsa cała moda jest bardzo „simple”. To idealne słowo, aby opisać styl projektanta przesiadującego w jednej z największych stolic mody, czyli w Nowym Jorku. Przecież pamiętacie styl tej metropolii – prostota, nowoczesność wraz z eklektyzmem. To zabójcze połączeniu powoli pokochał cały świat, aż przyszła pora i na nas. Michael Kors – witaj!

Reklamy

FENOMEN TOREB LV

Dziś już drugi post z serii „fenomen” – pamiętacie ten, o fenomenie kratki Burberry? To dziś o torbach Louis Vuitton. Tak, dokładnie – dobrze kojarzycie tę markę, zwłaszcza, że na jej temat zrobiło się w Polsce niespodziewanie głośno. To chyba za sprawą tego kuferka, który był idealną ścianką do robienie zdjęć i wrzucania ich na facebook’a  przez młode dziewczynki.  A tak na poważnie – otwarcie sklepu w Warszawie. Wydarzenie bardzo poważne, gdyż niewiele brandów lokuje w naszym kraju swoje podwoje i lepiej nie analizujmy dlaczego tak jest. Wnioski mogą być przykre.

Jednak… Louis Vuitton. Potęga w świecie mody. Słynny francuz na początku zaczynał od torebek i walizek, później ekspansja poszła dalej w dodatki i ubrania. Mimo wszystko, to ta pierwsza grupa wpłynęła na jego sukces i stworzyła mu renomę twórcy najlepszych torebek pod słońcem.

Wraz z sukcesem nadchodzą i naśladowcy dla których stajesz się idolem – tak też było i w tym przypadku. Torby i walizki Louis Vuitton to najczęściej podrabiane rzeczy na świecie, zaledwie MNIEJ NIŻ 1%  ich tworów nie jest podrabianych. Negatywnie imponujące, jednak to fakt. Fakt, który potwierdza chyba cały świat. Będąc w Rzymie nie dało się nie zauważyć (ba, sami się pchali by być zauważonymi) czarnoskórych handlarzy, którzy na Piazza Navona nosili po 50 podrobionych torebek na ramieniu i za symboliczne 20 euro byli skłonni ich się pozbyć. Oczywiście, nie muszę chyba wspominać, że prym wiódł LV?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Warto dodać, że najczęściej podrabianym wzorem jest  Monogram Canvas, który teoretycznie – piekielnie trudny do podrobienie jest masowo podrabiany w fabrykach w USA.

Podróbkę można poznać bardzo łatwo – widać, że jest niechlujna, zwykłe przeszycia w nieodpowiednich kolorach, niedbałe i niesymetryczne elementy – to widać. Gorzej jest z tymi świetnymi podróbkami, które poznasz chyba tylko po tym, gdy zapytasz właściciela „ile, tak serio, kosztowała?”. Rozpoznanie ułatwia także fakt, że oryginalne LV są w całości wykonywane ręcznie. Zawsze.

Z racji, iż sama nie posiadam takiej torebki, nie będę udawać eksperta i profesjonalnie tłumaczyć Wam czym charakteryzuje się oryginał – świetnie zrobiła to Charlize Mystery o TU.

lvka

Torby Louis Vuitton, pomimo tego, że są klasyką i klasą samą w sobie, co roku ukazują swoja „podrasowane” oblicze. Dyrektor kreatywny – Marc Jacobs nie pozwoliłby na to, by słynne LV kiedykolwiek się znudziło… I skoro mowa o nudzie, w mojej subiektywnej refleksji – mi LV już się znudził, opatrzył. Ten sam problem co z kratą Burberry – jest wszędzie, więc straciła już trochę swojej magii. Nie powiem, że nie – jakaś część mnie wzdycha za tą torebką i chciała by mieć kieszeni co najmniej 2 500 zł na model Neverfull, jednak z drugiej strony przeraża mnie, że „taką samą” ma co druga osoba. Przepraszam bardzo, ale kiedy widzę 15latkę z taką torbą moje myśli krążą gdzieś pomiędzy „Dziewczyno, myślisz, że się nabiorę” a „Co za niesprawiedliwość, na to dziecko pewno nie doceni jej fenomenu!”. Niestety, pomimo tego, że LV jest w stolicy i każdy kogo stać ma szansę na taką limitowaną torebkę – to i tak większość wybiera podróbki i to takie, które nawet NIGDY nie były w produkcji. Bolesne, bo dziwią mnie osoby, które naprawdę łudzą się, że każdy bez problemu się nabierze, a „ja będę taka fajna, no bo co – w końcu mam LV!”.

lv

I tak wygląda historia ikony mody.

 

„MUST-HAVE” ON THE STREET

Nigdy nie lubiłam poradników w stylu „co KONIECZNIE musisz mieć w swojej szafie”. Skąd ktoś niby wie co powinnam mieć? Przecież każdy ma własny styl i nie panuje żadna chora uniformizacja.

Cóż za hipokryzja, gdyż ja sama piszę właśnie coś takiego. No, może nie do końca – ja piszę o streetstyle’u, co a) wcale nie jest poradnikiem dla każdego, np. taki biurowy dress code go wykluczy już z miejsca – i b) to nie będzie poradnik, ale PRZEWODNIK – coś w rodzaju inspiracji, która pokazuje co fajnie mieć oraz która wykluczy codzienne dylematy przed lustrem.

Oczywiście, kto był moją inspiracją? Warszawskie ulice, nie mogło być inaczej, gdyż to je widuję codziennie. 6 punktów, które 90% mijanych osób posiada, co wskazuje na jedno – nie da się w tej modowej dżungli bez nich przeżyć.

A oto te niezbędniki:

1) Szara bluza

Każdy powinien mieć szarą bluzę, ikonę luzu i sportowej elegancji. Szczerze mówiąc, brakuje mi słów by opisać jej zalety i możliwości noszenia. Zabawne, gdyż na ogół jest właśnie tak, że rzeczy oczywiste najtrudniej określić. Szara bluza to właśnie ta oczywistość. PS. GAP i Ambercrombie&Fitch w tym temacie rządzą!

tumblr_mhcqejAeEU1r3hbd2o1_500_large

 

2) Biały/Czarny t-shirt

To baza i cudowne rozwiązanie dla tych, którzy mocno wahają się co do czego, co pod co i co z czym założyć. Taki t-shirt pasuje do wszystkiego, wokół niego można tworzyć rozmaite wariacje. Jest tylko (a może aż?) tłem pozwalającym na zagranie pierwszych skrzypiec innym częściom garderoby.

large

3) Skórzane spodnie

Takie obcisłe i cudownie skrojone – ale nie legginsy lateksowe, które (o dziwo!) wiele osób uważa za godne następstwo skórzanych spodni – nie, nie, nie, to porażka rodem z klubu go-go!

Pomimo faktu, że takie spodnie mogą być uważane za dość „odważne” to cóż, obecnie są wyłącznie synonimem elegancji i, w zależności od stylizacji, lekkiego buntu nadającego charakteru. Skórzane spodnie to KILKA W 1 – za dnia z luźnym t-shirtem i trampkami, które wieczorem zamieniają się na miejsca z jedwabną koszulką i szpilką – i tu, i tu pasują.

UWAGA! Nie na lato, z autopsji wiem, że jeden słoneczny dzień na mieście w tych spodniach i jesteśmy chudsze o 2 kg.

katttttttttt

4) Czarna skórzana kurtka

Skoro jesteśmy przy skórze, to nie mogę po prostu nie wspomnieć o kurtce. Są ich rozmaite rodzaje – poprzez ramoneski aż do kultowych modeli Ricka Owensa.  Te przeszywane, pikowane, z nadrukami, całe w ćwiekach – wszystkie są cudowne. Najlepsza w skórzanej kurtce jest jej uniwersalność– przy niej nie mamy dylematów jak np. przy kurtkach jeansowych (czy można ją założyć do takich samych spodni? NIE) oraz, co więcej – możemy ją również nosić do wszystkiego, gdyż zawsze wypadnie tak, jak chcemy.

jacket

5) Szpilki

Chyba każda kobieta to zrozumie. W tej kwestii nie jestem tak restrykcyjna, tzn. nie uważam, że but ten musi mieć jakiś konkretny kolor, bo tylko wtedy będzie fajnie wyglądać. Jedyne moje zastrzeżenie? Obcas minimum 8 cm – tylko wtedy stopa wygląda korzystnie, a nie jak u 12 latki, której mama pozwoliła na obcasy, ale bardzo bardzo niziutkie.

givenchy09

6) Mała czarna

To nawet nasze babcie wiedzą – każdy musi mieć małą czarną sukienkę – faux pas w niej nam nie grozi, bo zawsze wyglądamy w niej efektownie – i nie tylko na wszelkich „imprezach”, ale także na ulicy. Biker boots + varstiy jacket + mała czarna = kwintesencja streetwear’u.

twist

 

Mogłabym jeszcze wymienić z 50 innych rzeczy, które „fajnie by było mieć”, jednak po co z przewodnika robić listę obowiązkowych przystanków? Te rzeczy to totalne minimum (mimo wszystko – zauważcie, z nich samych można zrobić kilka zestawów), które może pomóc w zagospodarowaniu naszej ulicznej garderoby.

WARSAW STREETWEAR

Spacerując warszawskimi ulicami – idąc Chmielną, Nowym Światem, zahaczając o Centrum i słynną „Patelnię”, nie trudno natknąć się na  stylowe (i to przez duże S!)  osoby, obojga płci. Zawsze, bardzo mocno, zwracam uwagę na ten streetstyle, ba! – pozwolę sobie nawet powiedzieć, że każde miasto ma indywidualny, swój własny styl i rytm, według którego ubierają się mieszkańcy.

Przecież każdy z nas wie, że w Mediolanie zostaniemy zaatakowani feerią barw, Londyn ukaże nam swoje zbuntowane oblicze, a multikulturowy Nowy Jork okaże się zaskakująco konserwatywny – więc czemu nie Warszawa? Stolica jak każda inna, nie gorsza i nie lepsza.

Jeszcze nie jako weteranka, ale trochę więcej niż ‚początkująca-mieszkanka” Warszawy – stawiając swój pierwszy krok na ruchomych schodach Dworca Centralnego, zauważyłam pewien obowiązkowy mundurek -dodatków Warszawiaka:

  1. Air Maxy – nie wiem skąd się wziął ich fenomen, ale cóż – i tak każdy je ma,
  2. Full cap/Beanie – zimą czy latem, czapka musi być, a jeśli ma jeszcze jakichś przekaz – to BRAWA,
  3. RayBany – klasyki ze „Śniadania u Tiffany’ego” także w Warszawie. Może i my powinniśmy wypić kawę z CoffeeHeaven pod wystawą Lilou? ;)

A ubrania? Co ostatnio jest na topie na ulicy? Długo by wymieniać, ale prym zdecydowanie wiodą skórzane kurtki, wzory militarne, wszelkie ćwieki i czaszki oraz neony. Tak na marginesie, warto też zwrócić uwagę na to, że swój BOOM na nowo przeżywa kultura hip-hop’u! Bomber jackets, wspomniane full cap’y oraz skate’owe bluzy to powrót z czasów Slums Attack do teraźniejszości.

katonthestreet

A wy – jakie charakterystyczne trendy na ulicach Waszych miast zauważyliście?