burberry

SKÓRZANE RĘKAWY W WIELKIM MIEŚCIE

Masa pracy na uczelni sprawiła, że bloga trochę zaniedbałam. Przyznaję się bez bicia. Ale, ale! Przecież mówią, że „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło” – tak też było i w tym przypadku.

Od godziny 8 do 16, podczas nudnych wykładów, a także kochanych przerw miałam okazję bardzo dobrze się przyjrzeć stolicy i warszawskiej wizji mody. Wierzcie mi, Krakowskie Przedmieście to ulica dość modna, a co za tym idzie – ludzie na niej również. Poziom trzeba trzymać, prawda?

Kiedyś napisałam, że uwielbiam przesiadywać we wszelkich kafejkach (ok, rozszerzam to pojęcie również do: „siedzieć na schodach”) i przyglądać się warszawiakom – cóż w takim razie tam dojrzałam? Moje, mówiąc ironicznie, badania oraz wnioski z nich są zatrważające! Szczerze? Serce mnie boli jak na to wszystko patrzę. Parafrazując „Seksmisję” powiem tak: „skórzane rękawy, widzę skórzane rękawy, skórzane rękawy widzę„! Naprawdę, są autentycznie WSZĘDZIE. W ciemno mogę założyć się z każdym niedowiarkiem, że 7 na 10 osób będzie miało kurtkę ze skórzanymi rękawami, ewentualnie skórzanymi zdobieniami, wstawkami – typu: mankiety, kołnierz, kieszeń.

sleeves

Skora jest modna, rękawy też. Sama ten trend zauważyłam przy okazji pokazu mody domu Burberry w 2010 roku – zaprezentowali wtedy oni swoje piękne, klasyczne trencze w wersji „podrasowanej”, czyli – właśnie ze skórzanymi rękawami. Było to coś nowego, coś świeżego.

burberry

Powoli, jak to w modzie bywa, zaczęło się przyjmować. Początkowo trend pojawiał się powoli – w lepszych sieciówkach, oczywiście – z zawrotnymi cenami. Fajnie był mieć coś takiego – sama tak uważałam i usilnie szukałam doskonałego okrycia. Chyba nie miałam szczęścia, gdyż – jak to z początkowymi trendami bywa, nie odkryto wtedy złotego środka na nowy model. Miał on na celu zaspokoić wymagania znających się na świeżutki trendach (jeszcze masowo nie przyjętych) fashionistek. Cóż, żadna ze mnie fashion victim, gdyż na widok „skórzanego” rękawa jak z ceraty, a przy tym sztywnego jak zbroja IronMan’a wszelkie chęci posiadania tego cuda mnie opuściły. No, może nie do końca – swoje plany przełożyłam na następny sezon – mój błąd i ogromny paradoks. Zacznijmy od paradoksu. Kurtek na ten sezon pojawiło się wiele. Prawdziwy ogrom. Można je dostać wszędzie – za każdą cenę, w każdej wersji. Wszystko fantastycznie? Nie do końca. Co z tego, że kurtek jest wiele, skoro każda jest wręcz  I D E N T Y C Z N A? Wspomniany – paradoks. A gdzie ja popełniłam błąd? Myśląc, że w tym sezonie ta kurtka będzie jeszcze sprawiać mi frajdę. Zamiast frajdy po prostu mi się opatrzyła. Już nie bawi, nie dziwi – to początkowe objawy choroby. Potem będziecie chcieli nimi, zwyczajnie, wymiotować. Naprawdę, ja rozumiem schemat działania mody ulicznej, ale w życiu nie spodziewałabym się takiego popytu na tę rzecz.

silver-PU-sleeve-blazer-river-island

Widok skórzanych rękawów nie robi już na nikim wrażenia. Żeby uprzedzić nieprzychylne komentarze w stylu „a może ten trend po prostu mi się podoba i nosiłabym to nawet, gdyby nie było modne„? Po pierwsze: nie, nie nosiłabyś. Po drugie: wszyscy znamy dylematy i wściekłość kobiet, gdy na jednej imprezie ta druga ma taką sama sukienkę – co powiesz na to, że pół miasta ma taką samą kurtkę?

Kochani, trend dotyczy samej SKÓRY, nie tylko skórzanych rękawów. Moja dobra rada? Sprawcie sobie inny skóropodobny element garderoby (jest ich mnóstwo i to jakich fantastycznych!), a lepiej na tym wyjdziecie. Zdecydowanie lepiej niż 70% reszty.

1373857159.365x365.Tfafafa

Reklamy

KIM JEST CARA DELEVINGNE?

Ta 21-letnia dziewczyna ze słynnymi brwiami to bez wątpienia ikona wśród modelek. Oczywiście, nie na miarę Naomi Campbell czy Claudii Schiffer, jednak spokojnie, dajmy jej czas. Znacie ją? Chyba nie ma magazynu czy strony www, na której nie gościła by jej twarz. Nie znacie? Musicie jak najprędzej poznać!

carakat

Młoda Brytyjka w świecie mody zaistniała dopiero (!) w 2011 roku – potrzebowała niespełna dwóch lat, by osiągnąć wszystko to, czego pragnęła. Ci niedobrzy i złośliwi mogą oczywiście stwierdzić, że karierę umożliwił jej fakt, że jest wnuczką prezesa English Heritage, a nazwisko otwiera różne furtki, łatwiej je było się wypromować, zaistnieć… Cóż, opcji tej wykluczyć nie można – faktycznie, MOŻE tak było, jednak nie zapominajmy o jednej rzeczy – Cara w tym trudnym biznesie czuje się jak ryba w wodzie, ciężko pracuje, nie zmienia się pod namowami sprytnych PRowców, słowem – nie stała się marionetką za której sznurki pociągają odpowiednie osoby. Jest sobą.

Skąd jednak jej postać na moim blogu? Sytuacja nie jest specjalnie innowacyjna – gdy decydują się pisać o jakichś osobach, zawsze robię to z jednej, prostej przyczyny – są idealnymi przykładami streetstyle’u  – i tak też jest tym razem.

caaaaaaaaaaaara

Ta dziewczyna, twarz Burberry i kampanii Cruise by Chanel wcale nie nosi się ponad stan. Wybiera rzeczy streetwear’owe jak normalna nastolatka, czasem połączy je z tymi od projektantów, jednak nie ma tu miejsca na jakieś modowe przesady i fanaberie. Być może to fenomen modelek, które mają dość noszenia mocno dopieszczonych ubrań z wybiegu i rezygnują z nich na rzecz zwykłych T-shirtów? Kto wie.

Fakt faktem, styl Cary to ewolucja – od buntowniczki, przez SWAG (w końcu jej dobrą znajomą jest sama Rihanna!) aż do zwyczajnego stylu ulicy.

Czapki beanie, hippisowskie wianki, luźne t-shirty – ta setki razy wspominana niedbałość i luz w stylu bycia, to typowa charakterystyka Cary. Co ciekawe, młoda gwiazda doskonale odnajduje i orientuje się w streetstyle’owych brandach! Ubrania naszej rodzimej marka, Local Heroes także wiszą w jej szafie, zaraz obok sukni Balmain o cenie liczonej w tysiącach dolarów.

caraaaa

Ta młoda i świeża gwiazda zawojowała świat mody. Jest naturalna, wyluzowana, ze świetnym wyczuciem stylu. Jej nieoczywista uroda i buntowniczy wyraz twarzy to magnes dla wielu fotografów, takich jak Mario Testino. Zabiegają o nią najlepsi, a ona – mogąca przebierać w setkach cudownych ubrań, rezygnuje z tego i tworzy własny styl – styl uliczny, który każdy chce podrobić, ale nikt nie potrafi tego tak jak ona.

FENOMEN KRATKI BURBERRY

Chyba każdy z nas zna klasyczną czarno-beżowo-czerwoną kratę Burberry (ewentualnie kratę Haymarket). Pierwszy raz pojawiła się 1924 r., z niezbyt nobilitującą funkcją – była zaświadczeniem, że zewnętrzna tkanina słynnego trencza (gabardyna – nowość w tamtych czasach, mocny materiał nie przepuszczający wody) to opatentowany pomysł Burberry.

Cóż, z czasem krata Burberry zaczęła znaczyć tyle, co czerwona podeszwa Louboutin. Klasyka klasyki. Pełen sukces, patrząc na fakt, iż trencze Burberry doceniono w Śniadaniu u Tiffany’ego i Casablance, a  z czasem  stały się wyznacznikiem luksusu i znakiem rozpoznawczym angielskiej arystokracji. Ktoś zna lepszą rekomendację?

Jednak czy historyczna kratka nadal pełni tę samą funkcję? Jest luksusem, dobrem z naprawdę wysokiej półki?

Do powyższych przemyśleń i rozważań skłonił mnie pewne zjawisko, mianowicie – Warszawa autentycznie atakuje mnie kratą Burberry! Naprawdę, wszędzie. Uczelnia, park, klub, centrum handlowe, moja winda. Jest dookoła cały czas i bardzo dobrze się trzyma.

Czy to może oznaczać, że nasze społeczeństwo stało się naprawdę na tyle bogate, że może sobie pozwolić na ten symbol? Nie oszukujmy się, zakupy w sklepie Burberry (Warszawa, plac Trzech Krzyży) to rząd:

szal: < 1000 zł

trencz: 9-11 tys. zł

torebka (check bags) – 5-9 tys. zł

Nie oszukujmy się również, że nie zauważamy tych mały straganów i sklepików z SETKAMI podróbek sztandarowych marek, w tym właśnie kraty Burberry. Nie chcę być pesymistką, jednak ze smutkiem muszę się przyznać – w mojej opinii te drugie sklepy przeżywają „większe” oblężenie.

To przykre, że IKONA zostaje sprowadzona z sacrum do profanum. Tak powszechne jej występowanie – i bynajmniej, nie w stylowy sposób, w mojej opinii, sprawia, że kratka Burberry nie jest luksusem – jest tania. Nadal pozostaje klasyką, ale właśnie tanią, wyskakującą zza każdego rogu.

Trudno zrozumieć ten niespodziewany BOOM na nią, jednak mam nadzieję, że szybko minie, a Burberry odzyska w moich oczach opinię najsłynniejszego brytyjskiego szyku.

burberry

A wy jakie macie odczucia związane z „szałem” na Burberry? Też zauważyliście jak często się pojawia? I w jaki sposób?