NBA-mania

Długo nad tym myślałam i doszłam do wniosku, że sport miał naprawdę nikły wpływ na modę, tak nikły, że wręcz zerowy. Tak mi się wydaje. Być może zaraz mnie ktoś poprawi i będę za to bardzo wdzięczna (w końcu człowiek uczy się całe życie!), jeśli nikt się jednak nie odezwie to stwierdzenie, że sport miał się nijak do mody przyjmę za fakt. Bo przecież spójrzmy – koszulki z nazwiskiem Henry, Messi czy Pirlo nijak się mają do streetstyle’u. Nie wspomnę już nawet o siatkówce! Nazwiska członków naszej kadry widnieją na koszulkach głównie wtedy, gdy idziemy na mecz, zaś szaliki, czapeczki i inne gadżety naszej narodowej kadry piłkarskiej gniją na dnie naszej szafy, służąc jedynie molom za pożywienie.

large

Taka sytuacja miała miejsce bardzo długo. Pierwsza zmiana nadeszła już z fullcap’ami i snapback’ami, które dumnie prezentowały i prezentują takie nazwy jak Miami Heats, Chicago Bulls czy też New York Knicks. Wszystko to, to profesjonalne drużyny NBA, koszykówka i te klimaty. Cóż, mieszkańcy Stanów mają zdecydowanie inaczej rozwiniętą kulturę sportu niż my, Polacy. Gdy w naszej rodzinie ktoś kibicuje innej drużynie niż reszta, cóż… Może jedynie liczyć na drobne uszczypliwe komentarze pod jego adresem. W Stanach za brak lojalności są w stanie zabić. Bardzo mocny fanatyzm. Fakt faktem – to właśnie dzięki prądowi „Made in USA” polską ulicą rządzi koszykówka!

katmiami

Czapki to był tylko początek, maleńki impuls, bodziec. Zajrzyjcie do sklepów, zwykłych sieciówek. H&M? Proszę bardzo: T-shirty wzorowane na tych, co noszą zawodnicy. Pull&Bear? To samo. Z delikatnych, przewiewnych materiałów, bez rękawów, z lamówkami wokół nich, w tęczowych kolorach. Trochę inne niż te obecnie, produkowane w stylu tych dawnych, bardziej retro.

Zwróćcie także uwagę na często niezauważany fakt – w dobie popularności AirMax’ów, Reebok’ów Classic, w momencie gdy Vansy stają się bardziej popularne niż Converse’y – pojawia, a może powraca nowy but. But, o którym kto miał wiedzieć, ten wiedział. But, który – jak sądzę, wcale nie czekał na jakiegoś fana w tak oczywistym miejscu jak FootLocker. Jordan – buty już nie tylko do kosza, ale i na ulicę. Wysokie, zabudowane, dość masywne, ale przy tym ujmujące swoim profilem. Moi mili, rodzi się nowy hit a’la Marcin Gortat w wersji streetowej.

bullskat

Po tej małe analizie, pt. „Co to się dzieje na ulicach?” stwierdzam, że już nikt nie musi mnie poprawiać. Sama to zrobię – sport, a w szczególności koszykówka – ma OGROMNY wpływ na streetwear.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s