STREET-STYLE IN PARIS

To już ostatni przystanek. Jesteśmy w Paryżu – kolejnej stolicy mody. Co jak co, kto jak kto, ale to miasto chyba najbardziej zasłużyło na powyższe miano. Nie mogłoby być inaczej – to właśnie tu swoje pierwsze atelier otwierali najwięksi wizjonerzy świata mody. Właściwie, to ciężko powiedzieć czemu, jednak stało się – Paryż stał się stolicą mody, a dzięki Helenie Rubinstein – także URODY.

Tu rządziła najbardziej zasłużona dla świata Coco Chanel, zmieniająca styl tkaniną boucle i prostymi krojami ubrań, Yves Saint Laurent przybliżający paryską modę szerszej publiczności i projektując le smoking, Marchesa i kunsztownie zdobione suknie, Christian Lacroix, tworzący w nurcie barkowym oraz słynny i ukochany przez Audrey Hepburn oraz Jacuqeline Kennedy – Hubert de Givenchy.

Powyższe nazwiska to ikony, które zmieniły świat i na całe szczęście, zobowiązały mieszkańców Paryża do pozostanie przy wykreowanym przez nich stylu. Paryska klasyka, którą pokochała ulica już wieki temu, nie zmieniła się ani odrobinę – ewentualnie ewoluowała w stronę elementów bardziej współczesnych dla naszych czasów. Dla mieszkańców tego miasta nie istnieje punk, nie istnieje hippie, nie istnieje sporty. Słowem opisującym streetwear w tym mieście jest KLASA i SEKSAPIL. Paryżanki dbają o jakość, dbają o fason, który musi być blisko ciała, by podkreślić kobiecość, ale nigdy nie przekraczają granic. Nic nie jest za krótkie, nie jest za długie, nie jest wygniecione, nie jest przetarte. Te kobiety tak naprawdę wyglądają idealnie – ZAWSZE. Idealnie to słowo klucz do zrozumienia stylu ulicy w tym mieście! Czerń na ubraniu, czerwień na ustach to obowiązkowy dress code. Z ubrań i dodatków w stylu „must have”? Torebka Chanel 2.55, idealny garnitur od YSL, skórzane rękawiczki od Hermesa, mała czarna – ponownie od Chanel lub Givenchy.

Spójrzcie, kolejny raz wymieniam praktycznie te same nazwiska. Francuzi to naród bardzo zamknięty, wręcz ksenofobiczny – tutaj nazwisko, dajmy na to – Gucci, nic nie znaczy. Francuzi ubierają się u francuskich projektantów i koniec, kropka. Właściwie, mając takie nazwiska na swoim koncie – trudno im się dziwić!

Kolejny powodem do dumy dla Francuzów jest haute coutre, czyli wysokie krawiectwo. Suknia Marchesa lub Chrisitiana Lacroix, na której każda perełka lub kryształ od Svarowskiego przyszywany jest ręcznie, to przeżycie wręcz mistyczne. Pomysłowość projektantów, ten niemożliwy do podrobienia kunszt i perfekcjonizm odnajduje swoje odbicie na ulicach. Ze względów wiadomych, haute coutre poraża wysoką ceną, jednak jest dla mieszkańców tego miasta odskocznią od klasyki, właśnie wspominaną ewolucją w stronę XXIw. Cudowne suknie i klasyczna torebka, klasyczny smoking i zabójcze buty – w tym mieście ulica, mimo klasycznych i oczywistych fasonów nie jest nudna. Sama przez dłuższy czas wychodziłam z założenia, że to co IDEALNE = NUDNE. Cóż, przeglądając zdjęcia z paryskich ulicy uświadomiłam sobie w jak dużym zakłamaniu żyłam. Jedyne co obecnie ciśnie mi się na usta to: Viva la France!

I z tym nikłym podsumowaniem pozostawię Was i zdjęcia.

katss

kats

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s