STREET-STYLE IN LONDON

Dziś jesteśmy na ulicach Londynu, i muszę przyznać – ta podróż zapowiada się najciekawiej, chociaż sam deszczowy Londyn nie powala tak urokiem, jak np. słoneczny Mediolan – ale zostawmy już te subiektywne odczucia. Pomimo wspomnianej, stereotypowej szarości – Londyn utrwalił sobie pozycję najbardziej „punkowo-rock n’rollowej” stolicy mody. Nie ma się co dziwić! To tu wybiegiem dla modelek była kiedyś muzyczna scena. Przecież mamy Rolling Stones’ów! Mamy Queen! Mamy Led Zeppelin! Klasyka brytyjskiej muzyki, za którymi szalał cały świat MUSIAŁA wywrzeć wpływ na modę uliczną. I wywarła. Londyn kocha wszystko co jest: skórzane, brudne, podarte, niechlujne i inne synonimy słowa „niedbałość”. Flanelowe koszule, te śmieszne chusty na włosach a’la Keith Richards, ciężkie buty, skórzane spodnie, sprane t-shirty. To jest Londyn. W wersji unisex.

Kto jeszcze jest projektantem mody ulicznej w Londynie? Królowa! Anglicy kochają Elżbietę II, a ona, cóż… To kobieta-myśliwy w wersji prywatnej, która elegancki gumofilc założy do sukienki Marks&Spencer, czemu by nie! I to też widać na ulicach. Oczywiście, nie popadajmy w skrajność – żadnych gumofilcy, nie, nie, nie – za to styl myśliwski, rodem z angielskich wichrowych wzgórz – jak najbardziej! Militarne kroje płaszczy, ciepłe tkaniny, wełniane spódnice i swetry, bryczesy – Anglia jak z „Makbeta”.

Oczywiście, skoro rozmawiamy na temat monarchy to ciąg przyczynowo-skutkowy prowadzi nas po prostej drodze do … prywatnych szkół. Anglicy potwornie wierzą w siłę porządnej edukacji, są w stanie oddawać nawet jej hołd na kolanach. Prywatne szkoły szczycą się mundurkami, a co za tym idzie – stylizacje wzorowane właśnie na tych mundurkach są rzeczą zupełnie naturalną dla Londyńczyków. Brzmi dziwnie, ja – mimo iż miałam to „szczęście” nosić mundurek wyłącznie przez rok, jedyne czego pragnęłam to zdjąć TO jak najszybciej. Widocznie czasy się zmieniają, bo młode mieszkanki Londynu, a nawet i mieszkańcy propagują na ulicy styl niegrzecznego ucznia/niegrzecznej uczennicy, rozpinając za dużo guzików w białej koszuli i kładąc mocno przykrótkie spódniczki w kratę.

I skoro w płynny sposób dotarłam do kraty, to porozmawiajmy o niej. Szkocka kratka, rodem prosto, jak nazwa wskazuje, ze Szkocji ma swoje zasłużone miejsce w sercach mieszkańców Wysp Brytyjskich. Ulica nadała jej punkowy, a nawet grunge’owy styl, który świetnie współgra z londyńskim klimatem.

Warto również dodać, że street style w tym mieście jest kompletnie inaczej podzielony (w stosunku do płci) niż w innych miastach. Na ogół to kobiety są bardziej odważne, bardziej „fashion”, bardziej w temacie niż mężczyźni. Cóż, niespodzianka. Męska część jest tu dużo bardziej odważna od kobiet – noszą ubrania, warstwy, które w Polsce zostałyby wyśmiane, ewentualnie określone jako „nieakceptowalne”. Trudno się dziwić, ci mężczyźni nie boją się krojów bardzo blisko ciała, wręcz kobiecych –sam gitarzysta Rolling Stones’ów  przyznał, że zabiera ubrania żonie.

Trzeba przyznać, że kulturowe uwarunkowania mody ulicznej w Londynie są godne podziwu. Z czystym sumieniem, muszę powiedzieć, że Londyn nawet ZAWSTYDZIŁ projektantów. Przecież prosto z Anglii pochodzi Alexander McQueen, dom mody Burberry czy Stella McCartney, a mimo to żadne z nich nie stworzyło tak charakterystycznego stylu dla Brytyjczyka, jak np. Versace dla Włochów czy Chanel dla Francuzów. Dobrze, gdzieś na ulicach pojawi się słynna kratka Haymarket czy czaszka od McQueen’a, ale nie zdominowało to ulicy. Cóż, Londyn i jego punkowy charakter widocznie rządzi się własnymi prawami, a … może i bezprawiem?

kostt

kost

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s