CONVERSE = MARILYN MONROE?!

Ulica rządzi się własnymi prawami, jak wiemy – street style to indywidualny (tak, najważniejsze, że indywidualny!) styl każdego z osobna. Wiemy, że warszawiacy kochają air maxy. Wiemy, że na ulicy co sezon pojawiają się pewne ubrania lub dodatki, które natychmiast stają się TOP, stają na szczycie szczytów. Jednak nie zawsze wszystko płynnie idzie tym samym rytmem. Jest jedna rzecz, która nigdy nie zeszła i sądzę, że nie zejdzie ze szczytu street style. Converse’y.

Nie trampki od Adidasa, nawet nie te od Isabel Marant. Nie te z sieciówek, nie te od sportowych marek ani od projektantów. Po prostu nie. Brzmi to odrobinę pozersko, sama nie rozumiem w czym tkwi fenomen gwiazdki na trampku, ale tak się utrwaliło – Converse to ikona. Sam Kuba Wojewódzki genialną  metaforą określił to, co jest siła tej marki – „Chodzenie w trampkach Converse’a jest jak chodzenie z Marilyn Monroe – stylowe, zauważalne i świadczące o klasie”.

Converse charakteryzuje także uniwersalność, i bynajmniej nie ta, że w każdej stylówie nabierają charakteru, lecz, że mogą je nosić przedstawiciele obojga płci niezależnie od wieku. Prawdziwy unisex, która istnieje już od ponad 100 lat!

Jeden wiek, a ludzkość nadal je kocha – przyswoiła je nawet na czerwony dywan! Prawdą jednak jest, że to na ulicy spotkamy je najczęściej i to w różnych edycjach. Trampki pojawiły się już w skórze, w zamszu, w nadrukach z tekstami Nirvany czy sygnowanych logiem Guns n’Roses. W każdym „wdzianku” wyglądały świetnie – jak najlepsza top modelka.

Bolączkach tych co kochają Converse jest ich magnetyzm, gdy wchodzimy do sklepu mamy wrażenie, że mówią do nas (!) – „przecież chcesz nas mieć, prawda?” Co nowy model, kolekcja tym większa i nieodparta chęć ich posiadania.

Na całe szczęście, ostatnia kampania Converse URATOWAŁA mnie i moje fundusze! Ba, pozwoliła mi odetchnąć z ulgą. Kiedy przeglądałam, z okazji rozpoczęcia tej typowej polskiej wiosny, stan moich Converse’ów – zwłaszcza tych najstarszych, czerwonych, musiałam w duchu zapłakać cicho nad ich wyglądem. Cóż, brakowało im trochę do tych, które parę lat temu ściągałam z półki. Co prawda, wielbiciele trampek mówią, że „trampki się nie brudzą, one nabierają charakteru” – i przez długi czas chciałam to w wierzyć, jednak jeszcze jeden rzut okiem na nie i… NO BEZ PRZESADY! I w tym momencie rola nowej kampanii Converse wchodzi do gry. „CONVERSE GET DIRTY”. Kolekcja butów, które specjalnie są ubrudzone, przybrudzone, niezbyt świeże i modne? I w dodatku reklamowane, promowane oraz piękne?! Wybawienie! Po 5 latach moje stare trampki stały się nowe – rzecz niebywała.

Converse to niesamowita marka, która mimo faktu, że ich buty zyskały miano ikony i klasyki, nie pozwala nam się nudzić. Idealnie oddaje ducha ulicy, bawiąc się deseniami i fakturami, a przy tym tworzy ogrom modeli wśród których każdy odnajdzie to, co pragnie. Nie sposób ich nie lubić i wystarczy tylko czekać czym nowym nas zaskoczą, lub… do czego streetwear ich zainspiruje!

converse

 

A wy co sądzicie o Converse’ach? Posiadacie je lub czemu nie? Jaki model jest waszym ulubionym?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s